• Facebook
  • Twitter

Poli Poli

Związek asymetryczny w którym kocham dwie kobiety jednocześnie, obie tak samo mocno, obie równie szczerze. Tak samo szaleńczo, tak samo uczciwie. Uczciwie? Nie wiem, czy można nazwać to uczciwością, w gruncie rzeczy to dzielenie czasu na dwa, to dzielenie gestów, spojrzeń, całego intymnego świata. Nie potrafię sobie z tym jeszcze poradzić, nie potrafię tego ułożyć w głowie i od początku odczuwam i widzę, że poliamoryczny związek będzie musiał zostać skrzętnie dostosowany do pragnień i potrzeb tych cudownych dwóch kobiet.

Obie są zazdrosne, obie są silne i niezależne, obie tak samo szaleńczo i mocno kochają. Wielu spiera się ze mną co do charakteru naszych kontaktów, niektórzy mówią, że to nieuczciwe przede mną, przed nimi. Czy miłość, kochanie mogą być nieuczciwe? Odkładając na bok popędy i seksualność w znaczeniu emocjonalnym asymetryczna miłość to uczucie niesłychanie nowe i świeże. Nie obawiam się o konsekwencje bycia szczerym w wypowiadaniu swoich uczuć, obawiam się jedynie o hierarchię wartości i własną przynależność. Nie wiem, czy chcę należeć do kogoś w znaczeniu bardzo binarnym, osobistym. Być może nie potrafię skupić się na jednej miłości, a jednocześnie nie mam ochoty na doraźne kontakty, na przypadkowe znajomości?

Nie wiem, nie potrafię. Według nauki i historii poliamoria to zjawisko istniejące już w starożytności. Od pradawnego Egiptu i Rzymu związki asymetryczne były dobrze znane i aceptowane, w sferze seksualnej bardziej niż w emocjonalnej. Nie szukano zdecydowanych koncepcji związków, relacji, które możemy zgłębiać w oparciu o aktualną wiedzę z zakresu biologii, psychologii… większość była niestety oparta na braku zaufania, chwilowych przyjemnościach cielesnych, zaspokojeniu popędów.
Wątek historii poliamorii to zderzenie dojrzałości niezależnych jednostek do wyjścia z monogamicznych modeli związków i rodzin. Wzorzec tradycyjny wzmacniany jest przez religie, światopoglądy, konserwatywne tendencje.

Kocham dwie kobiety. Kochają mnie dwie kobiety. To dynamiczna relacja, w której ogromna niepewność przeplata się z żarem uczuć, mnóstwem emocji i entropii. Nie wiem, czy potrafię wybrać, nie sądzę, że należy wybierać – wybierają więc za mnie, trochę bez mojego udziału. Oparcie obu relacji (czy jest to jedna?) – na szczerości i zaufaniu okazało się być bardzo zdrowe i dobre. Nie chowamy przed sobą niczego, a dialog przeplata się z mesmeryzmem dusz i nierzadko huśtawką nastrojów. To raczej dobrze.
Faktycznie zapomniałem im obu zaufać, porozumieć ze sobą – w końcu kobiecy świat, tak bardzo blisko męskiego, jest jednak inną orbitą – im dobrze znaną. Nie wiem czy w grę wchodzi jakikolwiek układ oparty na harmonii i wzajemnej miłości. Nie wiem, czy nie krzywdzimy się mówiąc w ten sposób o wszystkim, co podpowiadają nam dusze. Dialog jest zawsze dobry, przynajmniej dowiem się interesujących rzeczy o sobie, swojej emocjonalności, seksualności, zgodnie z zaleceniem ekspertów zbadam dogłębnie swoją psyche. To zmaganie z własnymi słabościami – strachem odrzucenia, dojrzałymi deklaracjami i być może rezerwa przed wkroczeniem na nowy etap życia i współistnienia. Być może są mężczyźni, są związki o podobnej konstrukcji i podobnej dynamice. Dobrze byłoby wiedzieć, że nie jestem sam. Czuję czasem, że jestem.
Czasami chciałbym się wycofać, zacząć od początku. Istnieją obawy, że mogę się zakochać w innych, ale to takie samo ryzyko jak możliwość ich zauroczenia, zakochania w innych mężczyznach. Oczywiście nie należy relacji mylić z rozwiązłością – nie jesteśmy rozwiązli, nie szukamy tanich, szybkich okruchów zadowolenia i przyjemności. Zależy nam na budowaniu mocnej, solidnej relacji. Jestem poza tym bardziej zazdrosny o byłych mężczyzn – oni przecież poznali tajny kod dostępu do ich serc, ja raczej wcale.

Może brakuje mi konsekwencji w poszukiwaniu szczęścia, dla nas wszystkich.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *